Techniki pobierania krwi do badań, cz. 1

10 lipca 2017

Każde badanie krwi rozpoczyna się od pobrania materiału. Jest to najbardziej stresujący moment, zwłaszcza jeśli przez dłuższy czas nie byliśmy badani w ten sposób i nie pamiętamy, czego należy się spodziewać albo mamy nieprzyjemne wspomnienia z poprzednich badań. Zazwyczaj okazuje się, że strach ma wielkie oczy i cała procedura pobierania krwi przebiega nadspodziewanie sprawnie, szybko i bezboleśnie.

Zasługę należy przypisać przede wszystkim doświadczonym pracownikom laboratoriów. Wiele zależy też od postępu technicznego, który sprawia, że do laboratoriów trafiają coraz doskonalsze zestawy do pobierania krwi.

Kiedyś podstawowym i uniwersalnym narzędziem do pobierania krwi była igła o średnicy 0,8 mm z zieloną obsadką. Wykorzystywano ją do pobierania krwi z żył i z opuszka palca. Technika zależała od przyzwyczajeń i doświadczenia osoby pobierającej. Krew żylną zasysano strzykawką z tłoczkiem i rozlewano do próbówek albo rezygnowano ze strzykawki i podstawiano próbówkę bezpośrednio pod wylot igły.

Takie rozwiązanie miało kilka wad. Najpoważniejszą było duże ryzyko kontaktu z zakażoną krwią. Przewrócenie otwartej, wypełnionej krwią próbówki było niebezpieczne, ponieważ krew i inne płyny ustrojowe osób chorych mogą zawierać wirusy albo bakterie i stwarzają ryzyko zachorowania innych osób znajdujących się w laboratorium, w tym także innych pacjentów. Zabrudzoną powierzchnię trzeba było oczyścić i zdezynfekować. Dla pacjenta oznaczało to ponowne nakłucie i pobranie kolejnej porcji krwi.

Zazwyczaj nie jest to bardzo uciążliwe, ale zdarzają się sytuacje, kiedy uzyskanie odpowiedniej objętości materiału jest bardzo trudne. Dobrym przykładem jest pobieranie krwi od noworodków i małych dzieci – każde kolejne pobranie zwiększa stres, a w przypadku wcześniaków powoduje istotny ubytek krwi.

Od wielu lat zamiast tych metod stosuje się zamknięte próżniowe systemy do pobierania krwi. Ich konstrukcja i wykonanie różnią się w zależności od producenta, ale zasada działania jest podobna – do wkłucia służy delikatna igła połączona wężykiem z obsadką. Po jednorazowym wkłuciu osoba pobierająca krew wkłada do obsadki kolejno kilka próbówek przeznaczonych do pobierania krwi do różnych badań.

Wewnątrz próbówek panuje podciśnienie, dzięki temu krew nie wpływa pod własnym ciśnieniem, tylko jest zasysana, co znacznie skraca czas pobrania. Próbówki są wyposażone w zaworki uniemożliwiające wydostanie się krwi, nawet wówczas, gdy pojemnik zostanie przewrócony albo przechylony. Dzięki temu praktycznie wyeliminowano ryzyko kontaktu pracowników z krwią pacjentów. Przed kontaktem z kroplą krwi, która czasami pojawia się w miejscu wkłucia po usunięciu igły, chronią jednorazowe rękawiczki. Próbówki są rozszczelniane dopiero w laboratorium, poza punktem pobrań. Tam krew trafia do automatycznych linii diagnostycznych. Po użyciu wszystkie elementy zestawu są utylizowane.

Krew włośniczkową pobierano w sposób, który zasadniczo nie zmienił się do dziś: po nakłuciu opuszka palca wymasowywano krew do probówki albo zasysano do kapilary. Zbyt płytkie nakłucia, które zdarzały się przy użyciu igieł, utrudniały, a czasami uniemożliwiały uzyskanie wystarczającej objętości krwi, co kończyło się kolejnym nakłuciem. Dziś do tego celu używa się nakłuwaczy automatycznych wyposażonych w jednorazowe ostrza. Dzięki nim skóra jest przekłuwana szybko i zawsze na odpowiednią głębokość. Wynaczyniona krew jest pobierana do kapilary i trafia do hermetycznego pojemnika.

Zatem nie ma się czego obawiać, ponieważ nic drastycznego nie spotka nas w trakcie pobierania krwi potrzebnej do badania.

Leave a comment